Edward Abramowski to postać, którą jako anarchiści musimy odzyskać dla wolnościowej pamięci. Choć podręczniki historii najchętniej zamykają go w szufladkach „profesora Uniwersytetu Warszawskiego”, „pioniera psychologii” czy „ojca polskiej spółdzielczości”, dla nas Abramowski pozostaje jednym z najbardziej bezkompromisowych, oryginalnych antyautorytarystów przełomu XIX i XX wieku.
Jego wersja bezpaństwowego socjalizmu, oparta na etyce i totalnym odrzuceniu przymusu instytucjonalnego, stanowi potężny oręż w walce z państwowym Lewiatanem. Co kryje życiorys tego genialnego buntownika? Oto portret myśliciela przez pryzmat faktów i fascynujących anomalii z jego życia.
Abramowski nie wziął się znikąd, ale jego droga do radykalnego libertarianizmu była kręta. Urodził się w zamożnej rodzinie ziemiańskiej na dzisiejszej Ukrainie.
Po przeprowadzce do Warszawy jego prywatną nauczycielką była sama Maria Konopnicka. Zamiast jednak nasiąknąć wyłącznie tradycyjnym, patriotycznym duchem, młody Edward zaczął potajemnie chłonąć dzieła Karola Marksa, Karola Darwina i Herberta Spencera.
Jako zaledwie 15-latek opublikował swoje pierwsze teksty społeczno-gospodarcze w piśmie „Zorza”, wykazując się niezwykłym jak na ten wiek zmysłem obserwacji ludzkiej biedy.
W 1889 roku Abramowski współtworzył Polską Socjalno-Rewolucyjną Partię „Proletariat” (tzw. II Proletariat). Szybko jednak jego drogi z klasycznymi marksistami się rozeszły. Podczas gdy inni marzyli o przejęciu władzy i dyktaturze proletariatu, Edward przejrzał tę iluzję. Zrozumiał to, co my – anarchiści – wiemy od zawsze: państwo socjalistyczne byłoby jedynie nowym aparatem ucisku i biurokracji. Odrzucił marksistowski determinizm materialistyczny. Uznał, że rewolucja polityczna bez uprzedniej rewolucji moralnej w sercach ludzi doprowadzi jedynie do zmiany jednych panów na drugich.
W 1905 roku Abramowski wydał swój absolutny manifest: „Zmowa powszechna przeciwko rządowi”. To nic innego jak genialnie rozpisana strategia anarchistycznego bojkotu i tworzenia alternatywnego społeczeństwa.
Abramowski nawoływał do całkowitego zerwania więzi z państwem zaborczym (i każdym innym). Postulował: nie płaćcie podatków, nie idźcie do wojska, nie pozwalajcie państwu sądzić waszych sporów ani uczyć waszych dzieci.
Zamiast tego proponował sieć wolnych, dobrowolnych stowarzyszeń (kooperatyw), które przejmą funkcje życiowe: kasy samopomocowe, niezależne sądownictwo polubowne i podziemną edukację. To czysty, żywy anarchosyndykalizm i koncepcja dualizmu władzy przeniesiona na polski grunt!
Abramowski nie był gabinetowym teoretykiem, ale tytanem nauki. To on założył w Warszawie pierwszą pracownię psychologiczną (1910). Co ciekawe, jego rewolucyjne podejście do psychologii eksperymentalnej i badania podświadomości miało głęboki związek z jego anarchizmem.
Abramowski wierzył, że ludzka podświadomość ukrywa pierwotne, wolne od narzuconej tresury społecznej pokłady braterstwa i intuicji etycznej.
Edward nie bał się tematów tabu. Fascynowały go zjawiska paranormalne, badał mediumizm, hipnozę, kryptomnezję oraz jasnowidzenie, próbując poddać je rygorystycznym metodom laboratoryjnym. Dla niego ludzki umysł był nieskończoną przestrzenią wolności, której żadne państwo nie ma prawa kontrolować.
Ludzie, którzy go znali, opisywali go jako człowieka o niemal mistycznym uroku osobistym. „Ujarzmiał ludzi bez wysiłku, przychodzili i sami zwierzali mu tajemnice” – pisano o nim.
To właśnie Edward Abramowski stał się bezpośrednią inspiracją dla Stefana Żeromskiego przy tworzeniu postaci Szymona Gajowca w „Przedwiośniu” . Pisarz był zafascynowany ideami spółdzielczymi Abramowskiego.
Choć całe życie stał po stronie wykluczonych i robotników, pod koniec życia (w 1915 roku) objął Katedrę Psychologii na Uniwersytecie Warszawskim. Abramowski działał również w strukturach wolnomularskich czyli masonerii, co w tamtych czasach dla wielu radykalnych wolnościowców było platformą wymiany głębokich myśli humanistycznych i antyklerykalnych poza cenzurą państwową.
Z perspektywy wolnościowej mariaż anarchizmu z wolnomularstwem wydaje się paradoksem tylko na pierwszy rzut oka. Choć loże słyną z wewnętrznej hierarchii i rytuałów, to dla XIX- i XX-wiecznych anarchistów były one przestrzenią radykalnej wolności myśli, kuźnią antyklerykalizmu oraz bezpieczną przystanią przed tajną policją.
Edward Abramowski nie szukał w loży wpływów ani politycznych układów. Dla niego wolnomularstwo było przedłużeniem jego filozofii „powszechnego braterstwa ludzkiego” i etycznej przebudowy człowieka.
W latach 1908–1910 Abramowski przebywał w Brukseli i Paryżu. To właśnie we Francji został przyjęty do loży masońskiej.
Abramowski związał się z Międzynarodowym Mieszanym Zakonem Wolnomularskim „Le Droit Humain” (Prawo Ludzkie). Był to wybór niezwykle ideowy. W przeciwieństwie do tradycyjnej, konserwatywnej masonerii angielskiej, nurt ten był skrajnie liberalny, mocno lewicowy i jako pierwszy w historii przyjmował w swoje szeregi kobiety na całkowicie równych prawach. Dla anarchofeministycznych i egalitarnych poglądów Abramowskiego był to naturalny wybór.
Do masonerii należeli również inni wybitni anarchiści - Michaił Bakunin, Pierre-Joseph Proudhon, Piotr Kropotkin, Élisée Reclus, Francisco Ferrer.
Edward Abramowski zmarł przedwcześnie w czerwcu 1918 roku, nie dożywszy odzyskania przez Polskę niepodległości. I choć pod koniec życia, w obliczu pożogi I wojny światowej, w jego pismach pojawiły się tony mocniej akcentujące wspólnotę narodową (co niektórzy złośliwie nazywają „państwowym zwrotem”), jego fundamentalny wkład w myśl anarchistyczną pozostaje niezaprzeczalny.
Abramowski udowodnił, że anarchizm to nie chaos, ale najwyższa forma moralnej organizacji społeczeństwa – bez policji, bez biurokratów, bez panów -oparta na solidarności wolnych ludzi.


