Sirât to najbardziej elektryzujący film tegorocznego festiwalu w Cannes, na którym zasłużenie zdobył Nagrodę Jury. Opowieść o ojcu desperacko szukającym córki na pustynnych, nielegalnych rave’ach w Maroku, to odjazdowe połączenie survivalowego thrillera spod znaku Ceny strachu z apokaliptyczną wizją Mad Maxa.
Fenomenalnie nakręcony Sirât trzyma w napięciu, zachwyca znakomitą ścieżką dźwiękową Kangdinga Raya i nie daje o sobie zapomnieć. To kino totalne!
Bombastyczne opisy na bok, właśnie widziałem i jak dla mnie kawał dobrego kina jednocześnie zaskakująco uczciwie opowiadającego o pewnej niszy, jak i szerzej o ludzkości. Jak na obsadę w większości naturszczyków naprawdę niezła gra aktorska, spektakularne obrazy i świetna muzyka.
Zaraz ostatni pokaz w warszawskim kinie Muranów, ale może jest w innych studyjnych. Da się też ściągnąć (magnet, średnia jakość), ale warto coś rzucić autorom, bo to kawał niezłego i trudnego kina - nie mam pojęcia jak to sfinansowali.

