“Zimą dodatkowo od strony Arktyki polarny prąd strumieniowy pociąga za sobą wir polarny, który coraz częściej bywa spychany daleko na południe. Co jednak jest niepokojące? Te masy powietrza polarnego spływające z wysokich na średnie i niskie szerokości geograficzne na półkuli północnej po prostu uciekają z Arktyki, powodując jej dalsze ogrzewanie przez gazy cieplarniane, głównie pod osłoną nocy polarnej. Arktyka ogrzewa się trzy razy szybciej niż świat. Lokalnie nawet cztery razy szybciej. Stąd też coraz mniejszy jest gradient termiczny między wysokimi a średnimi i niskimi szerokościami geograficznymi. Ludzie w Polsce jednak tego na ogół nie widzą. Cieszą się, że mają zimę. Tyle że to zima „ukradziona” z Arktyki. Swoją straciliśmy, więc coraz częściej kradniemy ją z Arktyki – podobnie jak reszta Europy (głównie Środkowej i Wschodniej), Ameryki Północnej (głównie Nowej Anglii) czy Azji (głównie Jakucji). Kiedyś mieliśmy swoją zimę (swój śnieg i swoje mrozy), gdy Arktyka była co najmniej kilkakrotnie bardziej zmrożona, mając cały czas swoją stabilną zimę: swój trwały śnieg, swoje trwałe mrozy i – co najważniejsze w tej grze klimatycznej – swój stabilny, gruby, wieloletni lód morski”

