Nawet szkoda mi streszczać, bo to naprawdę przerażające. Tego typu pomysły krążą gdzieś w przestrzeni od co najmniej kilkudziesięciu lat, ale pierwszy raz ktoś otrzymał licencję na ich zrealizowanie w praktyce. Tyle się mówi o zanieczyszczeniu światłem, o rozregulowaniu rytmów dobowych w przyrodzie, o “prawie do ciemności”, a tymczasem niedługo okaże się, że będzie trzeba walczyć z potencjalnymi skutkami kierowania promieniowania słonecznego tam, gdzie nie powinno być w danym momencie kierowane.